poniedziałek, 8 listopada 2010

boże daj mi silę.

jeju, jak mi słodko, miło, delikatnie na duszy. tak jakoś pozytywnie, wspomnieniowo. mru mru.
fakt iż zrobiłam połowę rysunków też mnie cieszy ogromnie. wieczorne rozmyślanie? taaaak!
kupiona nowa świeczka, brawo dla ja.


brawo dla mojej mamy, za wczorajszą rozmowo-kłótnię. za to, co powiedziała, co spowodowało pogrom łez, ogrom emocji, chęć wyjścia. tylko tak, żeby nie wrócić. zobaczymy co z tej całości wyjdzie, potrzeba czasu, czas pokaże, czas da nam wskazówki. pokieruje nas w tę dobrą, czy złą stronę, to wyjdzie wszystko z czasem.
a czasu też mi brak, dla Ciebie. na jakiegoś głupiego smsa, na trochę miłostkowości, takiej piosenkowej, na sen brakuje czasu, na cokolwiek brakuje czasu i pieniędzy. ważne, żeby teraz naprawiać swoje małe błędy, żeby nie rozpieprzyć się na części elementarne i mikroskopijne, atomowe i te molekuły. nie doprowadzić do samo-destrukcji, nie nasrać sobie w kieszeń, nie przygryźć języka. 

czwartek, 4 listopada 2010

dajesz mi, niepokorne myśli niepokoje.

tyle ich w sobie mam, kochana.
         jak dobrze, że już czwartek. dom, papieros, trochę muzyki, trochę okien na świat, wizyta u brata. szkoda, że Ciebie dziś nie widziałam. trochę pusto, trochę bardzo cholernie pusto.

      a tu znów powrót do starych czasów, trochę wywodów, mała kłótnia, kolejny papieros. czy czegoś żal? raczej nie, napewno nie. nie po to efekt zmian uwieczniony, nie po to było nam to wszystko. nie można tego tak ot zostawić, schować do szuflady zamknąć na klucz. ostatnio znów dziękowaliśmy za zapalenie świeczki, że jej wkład się wykończył? już zgasła? kurwa, no to kupimy nową.

poniedziałek, 1 listopada 2010

początek.

        dzień dobry; pytasz mnie po co zakładam bloga, przecież korzystam z photobloga? żeby pisać, o wszystkim i niczym, o żalach, zachwytach, troskach, refleksjach. chcę wrócić do pisania, ostatnio mam ataki weny. nie mogę usnąć, w myślach układają mi się zdania.

         mogę napisać o hallowen party, z naszą epicką 4, która zamieniła się w niesamowitą 10? jednak czasem dobry mam pomysł, spontaniczny. przy czym - fakt, miewam swoje humorki [szczególnie po alkoholu], ale zauważ, że wracam. że mam skruchę w sobie i przepraszam, nawet jak chwilę wcześniej o mało nie łamię sobie piszczela. bo we mnie tam w środku, coś bije i to się ponoć nazywa serce, i wiesz, że to dla ciebie, przez ciebie. dzięki tym dzisiejszym 3 miesiącom.

       a dziś taki smutny dzień?. grobowy, o tak! nawet nastrój mam grobowy, tak to się chyba mówi? wyjątkowo, nie miałam ochoty siedzieć dziś na cmentarzu. parę rozmów, smsów, płacz przy filmach. jedno głupie zdanie, które mąci w głowie przez chwilę dłuższą, przez cały dzień. chociaż? większego znaczenia nie miało, żyje się z dnia na dzień. więc dobranoc, pchły na noc.

piosenka na poprawienie humoru (; teledysk boski ;d